środa, 31 sierpnia 2016

Faszystowska Polska zniknie z map świata w ciągu 20 lat

Oto na planszy gry politycznej zawodnicy wyrażają swoje chcenia: Prezydent chce dwudziestoczterogodzinnego dostępu do mikrofonu oraz odwetu na tych wszystkich, których wskaże mu imperator. Premierka chce pomszczenia krzywd tych, którym nie dano 100 mln złotych na waciki i tanie wino. Imperator chce władzy absolutnej nad narodem, który prowadzony przez prezesa telewizji propagandowej stanie się ciemnym ludem, który wszystko kupi. Marszałkowie i ministrowie rządu chcą piastować urzędy do końca życia, bo dobrze im płacą. Psy gończe - jakby ich nazwał Jacek Kaczmarski, chcą tylko krwawych zadań do wykonania, bo muszą robić kariery. Na planszy zapanowała wysoka temperatura, bo wygrana jest blisko. 

Gra toczy się dalej i nabiera rumieńców.
Ci ludzie mają poparcie 40 procent naszego narodu bohaterów. Dlaczego nie pójść z prądem? Zostańmy FASZYSTAMI! Dlaczego w dzisiejszym świecie nie stworzyć absurdalnego państwa? Dlaczego demokratycznie wybrany parlament i rząd nie mógłby przyjąć nowej faszystowskiej konstytucji? Dlaczego nie stać się znowu pępkiem świata (choć na pięć minut)? Dlaczego nie tworzyć już faszystowskich bojówek, które nie usuną przeciwników politycznych? To przecież tylko taka gra, z możliwością, że zginie wielu ludzi. "Ale w każdej grze są ofiary" - odpowiedziałby dobrze opłacony sofista.

Uwaga, coś się ruszyło.
Narodzie! - chciałby powiedzieć imperator - jeszcze kilka czystek i będziemy mogli żyć tak jak chcecie. My będziemy rządzić, a ja was poprowadzę i staniemy się narodem ponad narodami. Nie będą nam mówić, że Chrystus był żydem, że Matka Boska była żydówką. Udowodnimy im, że to Król Polski Chrystus Król Narodów był Polakiem i urodził się na Jasnej Górze! To po pierwsze, a po drugie to odzyskaliśmy niepodległość dopiero w październiku 2015 roku, bo od Bolesława Chrobrego - mojego prapradziada, Polska była pod wpływem Niemców w szczególności Angeli Merkel. Wszyscy nas do tej pory oszukiwali, teraz my mówimy prawdę!

A obok rozgrywane są symultanicznie inne gry.
Na Wschodzie spadkobierca carów i największych Pierwszych Sekretarzy Generalnych KPZR marzy o zmianach w kraju nad Wisłą, bo nie ma bardziej dogodnego momentu, żeby zemścić się za 1612 rok, jak tylko pretekst, że kraj ów stał się faszystowski, a faszyzm jest największym wrogiem Rosji od chrztu w 988 roku.

Na Zachodzie, zwłaszcza tym Bliskim Zachodzie, z racji obciążeń historycznych postanowiono pozostawić krowę samopas i jeśli zwierzę ubierze brunatny mundur to Zachód odwróci się plecami za przeproszeniem, postawi parawan i powie głośno: "Nie gramy z wami, ani w jednej drużynie, ani nie jesteśmy z tej samej szkoły. Do widzenia."

W tym samym czasie w Korei Przewodniczący Partii Pracy z przykrością musiał wydać rozkazy rozstrzelania ministra edukacji i kilku pomniejszych wiceministrów za antyrewolucyjną agitację. To podoba się naszym graczom, nawet bardzo, tak bardzo jak walki byków.

Co dalej?
Każda gra ma swój koniec. Kto mieczem wojuje od miecza ginie. Rosjan niestety było więcej i zajęli kraj nad Wisłą w kilka godzin. Bohaterskim ochotnikom Obrony Terytorialnej zabrakło pampersów na zmianę. 
Kolejny epizod historii dobiegł końca. :-)

czwartek, 25 sierpnia 2016

Wiejska baba z wsiowym bankierem zadłużają nas u Chińczyków, czyli jak rozwijamy gospodarkę pisuarową

Genialne posunięcie rządu pisuarowego! Pożyczamy do Chińczyków 3 miliardy juanów, czyli około 1,7 mld złotych.  To znaczy, że najprawdopodobniej nasze wnuki będą musiały spłacać ten dług i do tego czasu urośnie szacunkowo (przez 20 lat) do 10 mld złotych. Po 20 latach będzie rósł jak ciasto na drożdżach. Brawo dla rządu PiS! Brawo dla premier Szydło! I jeszcze oczywiście dla genialnego stratega ekonomicznego wicepremiera Morawieckiego wielkie brawa od nienarodzonych wnuków! 



Na szczęście być może będą to wnuki z domieszką krwi chińskiej, a więc pracowicie spędzą życie na spłacaniu długów swoich dziadeczków kochanych. Dobra zmiana wkręca się w obroty gospodarki światowej w sposób wzorowy.  W uzasadnieniu decyzji rząd wskazał na pożyczkę pieniędzy od giganta gospodarczego jako doskonałą promocję naszego kraju za Wielkim Murem. Taka logika nakazuje pożyczać pieniądze od tych państw, które chcemy podbić! To naprawdę może zrewolucjonizować gospodarkę światową i nas - Polaków, postawić na czele wielkich bankrutów tego świata - w końcu dobrze jest być z czegoś znanym.

Na wsi, którą tak dobrze zna nasza narodowa etnografka Beata Sz. muszą zajść zmiany. Kto wie czy już nie zaszły. Pożyczaj pieniądze ze wsi oddalonej przynajmniej sto kilometrów, a u ciebie nikt się nie dowie, żeś oprych, kańciarz i cwaniak. Chociaż chwileczkę… Już była, jakże brawurowa, próba rzeczonego działania przy wykupie jednego z najbardziej zasłużonych klubów piłkarskich w Polsce. Gdyby się nie wydało, że kupiec jest przestępcą wszystko działałoby jak trzeba - jak za rządów pisuarów. Teraz wieś sobie odbije! Teraz wieś będzie potęgą i basta! Dla uproszczenia w Polsce mamy 2479 gmin, a więc wspaniałe pole do nomen omen popisu dla przedsiębiorców nowej generacji PiS2.0 (1.0 to było w latach 2005-2007).

Góra, czyli wiejska baba na stanowisku premiera i jeszcze górsza góra, bo dziedzic imperatora, czyli wicepremier i jednocześnie syn Morala Polskiego nadadzą gospodarce światowej polskiego charakteru. W skróconej formie wygląda to tak, żeby opluć sąsiada i uśmiechać się do nieznanego gościa zza gór i rzek. Doskonała strategia, która sprawdza się przy remizie strażackiej (bez urazy OSP) musiała kiedyś wypłynąć na szerokie, światowe wody, w końcu nasze - polskie musi wypłynąć. Zalet takiego genialnego planu gospodarczego jest wiele, oj wiele. Polacy będą mieli dobrą motywację do pracy, Polacy są otwarci na świat i będą się bratać z Chińczykami bardziej niż inne narody, Polacy pozostawią po sobie coś wielkiego, wielkie zadłużenie kraju, a ponieważ już za kilka lat nie będzie nas w Unii Europejskiej, znikąd pomocy, nawet od złego Helmuta. Polacy sobie poradzą za granicą! I jeszcze jedna uwaga o genialnej dobrej zmianie. Dobrze, że władzy brak wyobraźni i władza nie zadaje sobie pytania dlaczego Chiny taką potęgą są, bo znając odpowiedź pluliby na Chińczyków zawczasu.

Nasz dług, czyli państwa, którego jesteśmy obywatelami sięga blisko 900 miliardów, czyli 900 000 000 000 złotych. Grecja w 2014 była zadłużona na około, w przeliczeniu na złotówki - 1 200 000 000 000 zł, czyli 1,2 biliona złotych. Zbliżamy się do Grecji w tempie szybkiego Achillesa. Istotny fakt w zadłużeniu - Grecy zaciągali pożyczki w Unii Europejskiej, a pisuary zaciągają u Chińczyków.

Dane zaczerpnąłem z oficjalnych źródeł: Ministerstwo Finansów i Eurostat

piątek, 24 czerwca 2016

Czas na histerię już minął.

Brytyjczycy wypisują się z Unii Europejskiej. To fakt. Brytowie zdecydowali w wolnych wyborach wzmacnianych z wielką siłą przez manipulatorów rosyjskich o wyjściu ze wspólnoty. Jakie są na to dowody? Żadne, ponieważ Rosjanie żyją w Wielkiej Brytanii jak u siebie od dwunastu lat i doskonale wniknęli w świat wirtualny Anglików. Wniknęli i zaczynają decydować o losach Europejczyków. Jakiś procent Anglików mentalnie żyje jeszcze w XIX wieku, więc nie było problemów, żeby zastosować manipulację polegającą na wzmożeniu sentymentu narodowego i zaślepić mocarstwową ideą "Wielkich Brytów". Sukces Rosji jest gigantyczny. Przestała się liczyć Ukraina, przestał się liczyć Krym. Wschodni niedźwiedź ostrzy kły. Na histerię już jest za późno. 


 Polityka zagraniczna Polski rządów PiS jaka jest każdy widzi. Braku umiejętności dyplomatycznych, a przede wszystkim dobrego wykształcenia nie zastąpią krzyki i fikanie pajacyków przed twardymi dyplomatami europejskimi. Trafiła nam się najgorsza z możliwych historii politycznych spychająca nas w strefę wpływów rosyjskich. Nawet nie chce mi się myśleć o tym jakie miny będą przyjmować politycy, którzy dzisiaj tak twardo stoją za myślą ideologiczną uzurpatora J. K.

W ostatnich latach odważni emigranci na wyspach wzięli łatwo dostępne kredyty i kupili sobie domy, których wartość rzecz jasna będzie teraz spadać na łeb, na szyję. Prawie milion Polaków pozostanie w pułapce, ponieważ nie dostaną obywatelstwa angielskiego i jako rezydenci będą skazani na łaskę polityków pokroju Farage'a. Sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale przewidziana przez strategów moskiewskich. Najprawdopodobniej nie ma instytucji na świecie, która ma na celu wzmacnianie niepokojów w Rosji, bo raczej nikt nie jest tym zainteresowany. Natomiast Putin lubi się wciskać w sprawy innych. Logiczne jest, że im słabsza Unia tym lepsze samopoczucie cara Wladimira.

Niepokój we współczesnym świecie grozi destabilizacją. Kiepskim wyjściem strategicznym będzie powrót emigrantów do Polski, gdzie na fali frustracji będą wzmacniać szeregi nacjonalistów. I to najprawdopodobniej oni zdecydują o naszej przyszłości. Jeśli stanie się to samo co w Wielkiej Brytanii to wpadniemy w otchłań niebytu politycznego na kolejne 100 lat - a znając historię stać nas na to! Gra polityczna staje się bardzo ciekawa tym bardziej, że pomieszanie znaczeń politycznych jest rzeczą coraz częstszą. To, co dla jednych jest nacjonalizmem, czyli ślepym uzasadnianiem wyborów politycznych "dobrem narodu", dla innych jest patriotyzmem albo jedyną słuszną polityką plemienną.

Edukacja polityczna w Polsce i Europie pozostawia bardzo wiele do życzenia. Konsumpcjonizm sprawił, że każdy kto ma telewizor kolorowy i komputer z internetami czuje się odpowiednim kandydatem na stanowisko prezydenta, ewentualnie premiera kraju, w których żyje. Pewien góral narzekał na to, że nie może zasnąć, bo nie może się nadziwić jaki on jest mądry - 17 milionów Anglików cierpi na syndrom polskiego górala. 

Czas na histerię już minął, czas pogodzić się, że żyjemy w świecie prostych jednoargumentowych uzasadnień politycznych. 

czwartek, 9 czerwca 2016

Za naród! Za Kaczyńskowa!

Cywilizowana Europa, wziąwszy pod uwagę tylko okres od późnego średniowiecza, próbowała różnych wariantów motywacyjnych w celu zmobilizowania ludzi do walki, ale jak wiemy kończyło się to kiepsko. Nawet okrzyk Jezus Maria! nie był w stanie poruszyć poza husarią pozostałych wojowników koronnych. W wojsku znajdowali się buntownicy, którzy osłabiali morale żołnierzy. Najlepszymi tego przykładami są buntownik Robin Hood w Anglii i Janosik w Polsce i Słowacji. Do XX wieku nie udawało się ruszyć z posad trwających w marazmie narodów. Dzielni Polacy do Powstania Styczniowego przystąpili w ilości jednego procenta ówczesnej populacji narodu polskiego. Trudne to były czasy. Ale im dalej w las tym ciemniej. 


 Mobilizacja narodu radzieckiego w czasie drugiej wojny światowej przerosła najśmielsze oczekiwania. Wódz Stalin miał do dyspozycji miliony zmanipulowanych propagandą ludzi, którzy z własnej woli postanowili stać się mięsem armatnim. Wódz zastosował znaną dobrze w dzikich ludach zasadę, że nie ma co się zastanawiać, trzeba zaskoczyć przeciwnika organiczną siłą ludzkich ciał. Dać wódki, wnieść hasło, niech idą na wroga, a jeśli będą chcieli wrócić - to NKWD ich rozstrzela za dezercję. Prosta metoda dzikiego ludu zastosowana prawie 2000 lat po Chrystusie, przyniosła oczekiwany efekt. Nie byłoby to takie proste gdyby nie urojony cel, którym zostały zarażone mniej i więcej inteligentne umysły narodu radzieckiego. Tym celem był sam naród, a wrogiem faszyści (zresztą efekt propagandy był tak gigantyczny, że do dzisiaj Rosjanie uważają, że ich największym wrogiem jest faszyzm - czymkolwiek on jest lub nie jest). Z okrzykiem na ustach Za naród! ginąć można wszędzie i o każdej porze. Można było jeszcze dokrzyknąć sobie Za Stalina!

Sukces Stalina inspiruje wielu polityków do dzisiaj. Okrzyk bojowy stał się okrzykiem politycznym, a każdy gracz polityczny marzy o wymyśleniu okrzyku, za którym pójdzie cały naród. Kilka lat temu niewydarzony polityk mocno osadzony w byłych strukturach studenckich zakrzyknął: Nicea albo śmierć! Okrzyk przeszedł do historii, polityk zginął w otchłani społecznej. Potem obecnie pełniący funkcję imperatora zakrzyknął: Pierwiastek albo śmierć! - co było kuriozum głupoty, jednak autor jak widzimy dobrze się trzyma. Wiele jeszcze było okrzyków politycznych demaskujących iloraz IQ autorów, na przykład Balcerowicz musi odejść!, czy ostatnio Cała Polska z was się śmieje (i tu wejście marszałka sejmu RP) komuniści i złodzieje! Próby kolejnych okrzyków są oczywiście nieuniknione jednak…

Najlepszym w naszej części Europy okrzykiem politycznym, który w każdej chwili może stać się okrzykiem bojowym jest… ZA NARÓD! Okazuje się, że nie tylko ten okrzyk może nabrać charakteru politycznego, ale także może stać się uzasadnieniem każdego działania jakiekolwiek by ono nie było, czyli głupiego. Każdą krytykę można odeprzeć jednym okrzykiem. Dla jednych ten okrzyk nadal ma wielką wartość, dla innych staje się najbardziej idiotycznym i nienawistnym okrzykiem na świecie. Ale tak czy inaczej tu na Wschodzie potrafimy zdziczeć zaczarowani jednym okrzykiem. Za naród! A ci bardziej ambitni mogą dodać: Za Kaczyńskowa! 

Dla wielbicieli skrupulatności w tłumaczeniu z języka rosyjskiego dodam, że przyjąłem wolne tłumaczenie rodiny jako naszego rodu, naszej ojczyzny. 

wtorek, 7 czerwca 2016

Patriotyzm dla Polaków, nie dla nacjonalistów

Dekalog polskiego patrioty, dla którego Polska nie jest instrumentem chorych wyobrażeń i przedmiotem fantazji mitomańskich. 

 
1. Polak kocha Polskę.
2. Polak przynależy do jednej Polski (ponieważ historia Polaków jest jedna)
3. Polak jest wolny.
4. Polak kultywuje tradycję narodową oraz lokalną.
5. Polak nie musi bać się innych ludzi.
6. Polak nie musi być katolikiem, protestantem, żydem, muzułmaninem.
7. Polak nie musi nienawidzić drugiego Polaka.
8. Polak nie musi nienawidzić Niemców, Rosjan, Czechów, Żydów, Słowaków Litwinów, Białorusinów, Ukraińców i innych narodów.
9. Polak żyje we wspólnocie europejskiej i propaguje idee wolności.
10. Polak nie musi być megalomanem.

Ad. 1: Tak jak w związku kochających się ludzi jeden człowiek kocha drugiego, tak w przypadku miłości do ojczyzny nie trzeba pytać o warunki i dowody miłości. Każdy kocha tak jak potrafi. Wszelkie skrajne formy miłości zahaczające o patologię należy potępiać.

Ad. 2: Jeśli ktoś dzieli Polskę powinien być potępiony i raczej iść do piekła niż na wysokie stanowisko państwowe. Historia tak czy inaczej, nawet przy gigantycznych podziałach będzie dla Polski jedna, mając to na uwadze Polacy powinni być jednością.

Ad. 3: Wolność Polak ma we krwi. Kiedy ktoś podnosi rękę na wolność Polaka musi liczyć się z oporem. Z drugiej strony jeśli ktoś chce uwolnić Polaka od wolności musi wiedzieć, że prędzej czy później zostanie zdemaskowany.

Ad. 4: Polak lubi tradycję słowiańską, katolicką, europejską, ponieważ Polak potrafi docenić rolę historii w kształtowaniu się współczesności. Polak uczestniczy w obrzędach tradycyjnych, ale nie traktuje tradycji instrumentalnie i nie wykorzystuje w celach propagandowych jak robili to naziści.

Ad. 5: Polak jest człowiekiem i obywatelem. W niczym nie jest gorszy ani lepszy od innych ludzi na świecie. Jeśli chce to prywatnie może bać się nawet mrówki, ale nie może z tego robić doktryny politycznej.

Ad. 6: Żadna religia nie może związać Polaka w jego polskości. Jeśli to zrobi to znaczy, że przestał być wolny. Polak może być katolikiem, protestantem, żydem, muzułmaninem, świadkiem Jehowy, buddystą i nie powinien jako wolny człowiek łączyć tego z polskością.

Ad. 7: Kłótnia jest rzeczą powszechną. Nie ma co się wstydzić kłótni. Nie ma jednak obowiązku nienawidzić drugiego Polaka. Jeśli ktoś chce to robić na własne konto, a jeśli wciąga w to innych, to znaczy, że zaczyna manipulować i zabiera wolność.

Ad. 8: Sąsiadów należy traktować po sąsiedzku. Można z sąsiadami układać sobie relacje dobre albo złe, ale obarczać ich za całe zło świata to sprawa bardzo irracjonalna, a Polak stara się być mądry i racjonalny.

Ad. 9: Polak ma naturę ekspansywną, lubi delikatnie się dowartościować historią, wynikami sportowymi, naukowymi. Polak żyje w Europie od zawsze. Europa jest dla Polaka naturalną glebą. Narody Europy są dla Polaka punktem odniesienia dla własnego rozwoju. W Europie Polak jest symbolem wolności.

Ad. 10: Polak traktuje Polskę poważnie i doskonale wie jaką Polska przedstawia wartość na arenie międzynarodowej. Polak wie, że Polska nie jest Ameryką, Niemcami ani Japonią. Jeśli chce traktować Polskę jak   potęgę na kształt Rosji niech to robi prywatnie, bo namawianie do tego innych nie jest w naturze Polaka.
Robienie z Polski marionetki, do której można cokolwiek przykleić jest wykroczeniem - Polsce nie przykleja się gęby. Polska nie jest przedmiotem spekulacji. Ocena Polski należy do wszystkich Polaków, a nie do uzurpatorów. Polak kocha Polskę.

wtorek, 31 maja 2016

Pogarda polityczna w mocy narodu

Pogardzać pogardzającymi - oto hasło nowego ustroju politycznego, który skądinąd znamy bardzo dobrze z czasów PRL-u. Broń Boże zatrzymać koło nienawiści, które napędzane jest przez tych, którzy mają żywy interes w polaryzacji mieszkańców kraju nad Wisłą. Podsycać ogień! Najlepiej spalić dotychczasową historię i napisać ją od nowa, postawić się wszystkim otaczającym sąsiadom i buńczusznie wymachiwać małą rączką. Jedyny plus jest taki, że za tymi działaniami nie stoi człowiek z wąsikiem. Z drugiej strony elektorat tego błędnego koła pragnąłby, żeby ich przywódca nosił wąsik jak bohater słynnego filmu Charlie Chaplina Dyktator. 


 Powodowani emocjami gracze polityczni zachowują się, to bardzo dziwne zjawisko, jak niewolnicy. Wstrzyknięta została im jakaś idea fix i bronią jej posługując się rozumem - tym samym rozumem, który zrzekł sam z siebie samodzielnego i krytycznego myślenia. Rozum, jak w czasach niebezpiecznych, złożono na ołtarzu wielkiego  stratega. Wielki strateg tak przy okazji, nie ma żadnych konkretnych poglądów, każde jego słowo, każde posunięcie polityczne wynika tylko i wyłącznie z sytuacji politycznej. Wielki strateg nie jest liberałem i nie jest nie-liberałem (choć były momenty, że twierdził jedno i drugie). Wielki strateg nie jest katolikiem i nie jest nie-katolikiem (uczestniczy we wspólnocie kościelnej, ale żeby wyznawał zasady chrześcijańskie? - nikt go na tym nie złapał). Wielki strateg nie jest politykiem i nie jest nie-politykiem (moralizuje kiedy chce być nie politykiem i osądza kiedy zamienia się w wodza poddanego mu narodu).

Za co naród kocha wielkiego stratega? Gdybym odpowiedział na to pytanie zbyt szybko uchodziłbym w szerokich kręgach za człowieka naiwnego, a więc przedłużę czas oczekiwania na odpowiedź. Wielki strateg jest kochany przez naród, ponieważ … wygłasza prawdziwą prawdę. I to wszystko.

Prawdziwa prawda posiada najważniejszą cechę jaką może przejawiać prawda… jest prawdziwa. A jeśli jest prawdziwa to nie należy angażować jakichkolwiek bytów naszego jestestwa, a najmniej rozumu, żeby ocenić, czy oby ta prawda jest na pewno prawdziwa. Jeśli prawda wypowiadana przez wielkiego stratega posiada moc prawdziwości to znaczy, że on sam jest prawdą prawdziwą. A ponieważ od prawdy prawdziwej do prawdy objawionej niedaleka droga, jeśli się komuś jedna z drugą pomyli to tylko na korzyść. Zresztą cóż to za różnica, wyższy poziom prawdy (ciekawe co na to Alfred Tarski?) wznosi wielkiego stratega i jego naród na wyższy  poziom bytowania. Pogarda dla tych niższych jest wpisana w pozycję jaką obecnie zajmują. Naród wielkiego stratega jest ponad każdym innym, więc może lżyć, plwać, oskarżać, wyzywać ile tylko wlezie. A gra toczy się dalej… :-)

niedziela, 15 maja 2016

Pompowanie napięcia politycznego - sama przyjemność

Jak rządzić to na całego. Im większa pompa tym lepiej, głośniej i wspanialej. Należy codziennie zadowalać naród, który dokonał tego jakże genialnego wyboru. Należy rozpieszczać naród i stawiać na piedestale wybitnego obywatela, który oddał na nas głos. Należy być wdzięcznym za ten głos i obywatel musi wiedzieć, że nie musi się o nic martwić, bo oddał głos na słuszną partię. Obywatel może rościć sobie pretensje do państwa, ponieważ kultywuje tradycje narodowe wysyłając dzieci na leśne, kibicowskie ustawki oferujące walkę patriotyczną. Obywatel w nowym państwie nie będzie musiał pracować, bo państwo w zamian za jego prawdziwy patriotyzm pozwoli mu na noszenie broni i walkę z wszystkimi wrogami, zdrajcami, donosicielami i rzecz jasna - najgorszym sortem.  Państwo nareszcie wróci do tradycji siedemnastowiecznych, chociaż jak wiadomo naród ten od starożytnych sarmatów się wywodzi, stanie w obronie granic, stanie na barykadach, stanie gospodarczo, ekonomiczne i kulturowo. 

 Nowe pompowane państwo nie będzie miało żadnych ograniczeń, ponieważ z woli narodu prawda i fałsz przestały obowiązywać jako kryteria poznawcze i liczy się nasza prawda i ich prawda, ale nasza prawda jest PRAWDZIWSZA. Jeśli dzisiaj mówimy, że jesteśmy krajem kwitnącym to znaczy, że robimy to dla narodu i jesteśmy krajem kwitnącym. Ale jeśli jutro powiemy, że jesteśmy w zapaści gospodarczej to wszyscy muszą to zrozumieć, bo jutro możemy powiedzieć zupełnie co innego, bo jutro jest jutro. Właściwie przestają obowiązywać jakiekolwiek reguły i prawa, ponieważ dla narodu jesteśmy tak elastyczni, że możemy każdą opinię zmienić z chwili na chwilę, a potem szybko dostosować do tego prawo. Dzięki temu nie znajdujemy się w stanie chaosu. Jesteśmy w stanie dynamicznych zmian. Każdego dnia budujemy państwo od nowa. Dosłownie.

Dokonamy zmiany w patrzeniu na rzeczywistość, dokonamy wielkich rzeczy, przejdziemy do historii jako wielcy ludzie. Zmienimy reprezentacyjny polski taniec narodowy - poloneza. Otóż po zmianie taniec będzie składał się z przykucnieć i tylko z przykucnięć. Każdy krok będzie dosadny, bo naród na to zasłużył. Polonez od tej dobrej zmiany stanie się dostojnym kaczym chodem z nisko zawieszonym podwoziem i kolanami przy podłodze. Na hasło Poloneza czas zacząć pięknie wystrojone panie i panowie w gustownych toaletach dwanaście razy do roku będą dumnie paradować ulicami stolicy, żeby pokazać światu, że nasza stolica potrafi więcej niż Pjongjang. Jak fundować narodowi pompę to tylko z pompą i przed kamerami.

Dopóki siły totalnej opozycji nie pozwalają na totalną pompę musimy nasz naród prowadzić słowem i czynem. Ze wszystkich stron, z każdej strony frontu zwarcie i kupą musimy wspierać obywatela. Prezydent wspaniale podróżuje po świecie pokazując, że jest światowy, pozdrawia naród z Kanady! Premierka doskonale dopasowuje strój do okoliczności i wizyt u wielkich osobistości tego świata, bo musi pokazać swoje rozeznanie w świecie - narodowi potrzebne jest duchowe wsparcie, bo przecież materialne już zapewniła! Prezes siedzi w gabinecie i przyjmuje podwykonawców, żeby wszytko działało jak w szwajcarskim zegarku (Szwajcarzy nie są wrogiem narodu), każdy musi wiedzieć, że wszystko jest winą ostatnich ośmiu lat. W końcu ten, który zostanie po latach okrzyknięty największym patriotą tysiąclecia, i który jako jedyny mówiąc prawdziwą prawdę potrafi zniszczyć opozycję jednym zdaniem: Co takiego wam Polska zrobiła, że tak ją pozostawiliście bezbronną? Ten geniusz pompy politycznej wymaga szczególnego potraktowania w grze politycznej i poza nią. 

Państwo jest jak piaskownica, w której jak się nie umiecie bawić to musicie wyjechać albo zamilknąć. Jak się nie podoba to... Klemens, rzuć im piachem po oczach! 

czwartek, 12 maja 2016

Panie Prezesie! Oni nie chcą się wyzywać!

Najprzemilszy Panie Prezesie, jestem w pułapce. Oni nie reagują, to znaczy zachowują się bardzo podejrzanie. A trzeba przyznać, że są wszędzie i czyhają na najmniejszy błąd, żeby zaatakować. Najwięcej ich jest na ulicach, zwłaszcza ranem i popołudniu, ale są też na Błoniach. Panie Prezesie, jak oni biegają, jak ćwiczą, jak jeżdżą tymi rowerami - wszyscy przygotowują się do przejęcia naszego kraju, w którym się urodziliśmy i za który zginiemy pod Pana przewodnictwem. Nie poddamy się. Specjalnie chodzę wzdłuż alei 3-go Maja, podglądam i podsłuchuję dla naszego dobra. Widzę te ich złote zegarki, złote mercedesy, którymi przyjeżdżają i parkują byle jak, widzę Panie Prezesie zdemoralizowanie młodych dziewczyn, które jeżdżą na rolkach z odkrytymi, długimi, polskimi nogami wystawionymi na patrzenie całego świata. To niesłychane, żeby Sodoma i Gomora europejskości tak panoszyła  się w tym pięknym Krakowie. Przecież z Błoń widać Wawel, Panie Prezesie, a one bezwstydnie, na pokuszenie... Nawet jak prowokacyjnie chowając się za drzewem krzyknę od czasu do czasu Zdrada! Zdrada! - to oni nie reagują. Panie Prezesie, gdyby ten okrzyk usłyszeli prawdziwi patrioci wiedzieliby doskonale co zrobić, a tu bez żadnego echa, żadna wartość nie odezwie się w sumieniu takiego kogoś. Zdesperowany podbiegłem do takiego, który pędził na rowerze i głośno wyzwałem go: Zdrajca! Nie zareagował, pojechał dalej.


To wszystko wygląda tak jak Pan mówi, Panie Prezesie. Ten naród stracił wszystko. Stracił godność i honor. Kiedyś naród z podniesioną przyłbicą walczył o polskość, o każdą rzecz, która była polska, a nawet o każdą rzecz, która jeszcze polska nie była, ale pragnęła być polska duszą i ciałem. A teraz nie ma już tak. Żyję w Krakowie osamotniony i osaczony przez tych bandytów, których konsumpcja dóbr społecznych pochłonęła do reszty, otaczają mnie dewianci bez korzeni, bo oni nie dbają o swoje korzenie, oni wolą się najeść i napić. Panie Prezesie! To jest kompletny upadek moralny tego narodu. Zamiast wstać do boju, znaleźć sobie jakiegoś wroga - choćby to były wiatraki, i walczyć, to oni wolą jeździć na te swoje urlopy do dzikich krajów, a potem przesyłać zdjęcia przez internety.

Dobrze, że Pan Prezes zrobił audyt. Niech cały świat widzi kogo mamy w tym kraju. Wszystko jest w ruinie. Nikomu nie chce się pracować. Dzięki Panu mamy wspaniały rząd, pracowitych ludzi, którzy dniem i nocą pokazują jaką należy przyjąć postawę. Jedyna słuszna postawa to postawa walki! Żadnych konszachtów, żadnego upadlania się kompromisami! Mamy dowódcę, Pana Panie Prezesie i fora ze dwora. Zostało pokazane, że całe dziedzictwo narodowe po Chrobrym, po Jagielle, po Sobieskim zostało roztrwonione. Dzięki Panu możemy dostrzec, że wszystko musimy zaczynać od nowa, bo ostatnia historia to nie była historia tylko ogólnoświatowy spisek antypolski. Zaczniemy pod Pana przywództwem, zmienimy wszystko, a jak trzeba będzie to lasy zamienimy w pomniki smoleńskie.

Przemówienia sejmowe podczas audytu III zbójeckiej RP były wyśmienite. Wspaniałe wystąpienie złotoustego ministra obrony podtrzymało mnie na duchu i czuję, że pan Antoni wypowiedział prawdę i tylko prawdę . Teraz już wiem, że wojsko to jedno wielkie, zapadłe dziadostwo, które kombinuje jak okraść nasz kraj. Nie mamy żadnej obrony, gdyby teraz zaatakowali nas Wizygoci albo Hunowie bylibyśmy bez szans na ocalenie. Panie Prezesie, dobrze, że prawda wychodzi na jaw. Tak źle jeszcze nie było, ale nie poddamy się i wstaniemy z kolan! Nasza oświata jest okradana przez Niemców, rolnictwo upada, bo wszytko jest rozkradzione, ale będzie lepiej, bo będziemy mieli własną broń, własne pociski, obronimy się, bo zrobimy to własnymi rękami. Chwała Panu, Panie Prezesie, że daje nam Pan szansę na odbudowę z ruiny. Oczami wyobraźni widzę wyjście z oblężenia, to już niebawem.

poniedziałek, 9 maja 2016

Siał chłop wiatr, a burza go zmiotła. I tyle go widzieli.

Mroźny zimowy wiatr przeszedł przez kraj nad Wisłą. I kiedy nastała wiosna zbierają się chmury na wielką zjednoczoną, opozycyjną burzę. Mały człowieczek w gabinecie, który nie potrafił sam dokończyć zdania: Cała Polska z was się śmieje pilnie poszukuje sposobu na wyjście z opresji. Jego ludzie niestety dobrani według klucza im mniej samodzielnie myślący tym lepiej, niewiele teraz mogą pomóc. Burza idzie na całego. Czy warto już trąbić, żeby prawdziwi rodacy schodzili do podziemi, czy zostawić ich na pastwę losu i siłę oczyszczającego wiatru?

Świat ogłosił we wszystkich mediach, w New York Timesie, w La Liberation, w Washington Post, w telewizjach BBC, CNN, RTL, Rai Uno i wielu innych o wydarzeniu z siódmego maja 2016 roku. Pomimo, że to samo wydarzenie jest odbierane na dwa skrajnie różne sposoby to stało się początkiem wielkiego początku i początkiem wielkiego końca. Czas rozwiąże problem Trybunału Konstytucyjnego, problem inwigilacji, problem podsłuchów, problem rozdzialania stanowisk, rozwiąże problemy obecne, przeszłe, a nawet zaprzeszłe, ponieważ czas przyniesie oczyszczenie. Jeśli jeden fakt interpretuje się w tak różniący się sposób to jest pewne, że ktoś musi kłamać.

Inną pewną rzeczą jest to, że w przyszłości musi dojść do mocnej konfrontacji pomiędzy dwiema siłami, z których jedną nazywają prawdziwą, patriotyczną, tradycyjną, katolicką, szlachecką, a drugą demokratyczną, europejską, nowoczesną i wolnościową. Te dwie siły zmagają się być może zgodnie z wzorcem Hegla jako teza, antyteza w perspektywie tworząc syntezę, ale to jest mało prawdopodobne, ponieważ między Bugiem i Odrą jeśli się kłócą to korzysta na tym zawsze ktoś trzeci. Ku naszemu zaskoczeniu mogą to być po trosze Czesi, Słowacy, Litwini, Łotysze i Białorusini, którzy chętnie jako bliscy sąsiedzi nienaznaczeni obcością (jak na przykład Niemcy) będą bogacić się na zdesperowanych potomkach piastowskich.

Wiatry czasu są nam znane i nieznane, ale jeśli ktoś zasiał wiatr burza nadejdzie. Już nadchodzi. Prezydent, który pokłada większą nadzieję w siłach wyższych niż we własnym narodzie odwraca naszą uwagę od spraw konkretnych jakim żyje społeczność kierując ją w ezoterykę. Rząd całą siłą stara się przekonać jak wiele rzeczy już zostało zrobionych dla rodaków, dla narodu, dla historii. Ale zdezorientowani ludzie nadal są pozostawieni sami sobie z obietnicą, że ktoś się nimi zajmie. Biedne stada marzące o luksusach amerykańskich miliarderów budzą się w poczuciu upokorzenia i kładą się spać z mocnym postawieniem walki o lepsze jutro. Jutro się nie różni od wczoraj. Tak naprawdę pozostaną znowu z niczym. Głowa państwa zniknie w czeluściach historii jako odtwórca kiepskiej roli napisanej przez marnego scenarzystę. Rząd za chwilę zmieni premierkę na premiera. Nastąpią kosmetyczne zmiany i spadek popularności. Cała ta walka z przeciwnikiem napuszonym, kolosem na glinianych nogach jest groteskowa, jednak bardziej potrzebnej walki od tej o demokrację współczesny świat nie zna.


Z perspektywy Wielkiej Brytanii czy USA wiatry środkowoeuropejskie wydają się być zapewne lekkimi podmuchami, bo u nich jak wiało to ginęło mnóstwo ludzi. Na szczęście u nas i niech tak zostanie niech wieje, niech się zmienia, ale niech ofiary pozostaną przy życiu i zdrowiu, bo kto wie skąd może jeszcze zawiać i z jaką siłą. A sprawa Dantona niech będzie nigdy niepowtarzającą się historią.

piątek, 29 kwietnia 2016

Dziennik oblężonego Krakowa 2016. Premier też można...

Drogi Panie Prezesie, świat do Pana krzyczy: Ratunku! Zbuntowana wiosna - wczoraj deszcz, dzisiaj słońce gorące. Żadnego porządku, żadnej kontroli. Bez Pana nie ma żadnej nadziei. Nie wiem czy wyjść z domu i kiedy, nie wiem jak się ubrać. Nie wiem kto jest kto. Nawet ten sąsiad, który się uśmiecha szczerząc zęby, dzień dobry panu mówi, a ja wiem co on sobie myśli. On chce utopić mnie w łyżce wody! Panie Prezesie świat jest przeciwko nam, ale jesteśmy silni, bo jesteśmy Polakami, prawdziwymi Polakami, a nie żadnymi przebierańcami, donosicielami. Buczy mi w uszach i wyrywa się z piersi, cała Polska z was się śmieje komuniści i złodzieje. Trzymają mnie na duchu Pańskie słowa prawdy, jedynej prawdy jaka była, jest i będzie. I dobrze, że Pan dyscyplinuje swoich żołnierzy, bo dyscypliny nigdy dość. Na polu bitwy trzeba dyscyplinować generałów, a w rządzie trzeba czasami opieprzyć premiera. To mi się bardzo podoba, Panie Prezesie. Nie ma świętych krów. Jeszcze musi Pan obsztorcować pana Zbynia, bo ostatnio nic o nim nie słychać, tak jakby się zapadł pod ziemię albo był zajęty remontem mieszkania w Nowym Sączu.

Panie Prezesie, tu na miejscu, u nas, w Krakowie nadal nie jest łatwo. Zewsząd dochodzą wrogie odgłosy. Miejsce mojej obserwacji wydaje mi trochę spalone. Dzisiaj na moim placu chyba sprzedawcy zamienili się miejscami (Pan Prezes wie, że specjalnie mówię półsłówkami, żeby w razie gdyby list dostał się w niepowołane ręce to, żeby wrodzy kryptolodzy połamali sobie zęby na tym kodzie). Zawsze tam gdzie są kwiaty dzisiaj podejrzany powiesił letnie sukienki. To musi być jakiś znak dla nich. Kiedy podszedłem i chciałem jak zwykle podsłuchać oni urwali rozmowę na proszę bardzo. Oj, to nie jest normalne. A potem sprzedawca zaczął mówić z obcym akcentem. Nie przechytrzy mnie Niemiec, który udaje ukraiński akcent, bo to są wysłannicy wrogów Polski finansowani przez masonerię z Brukseli! Panie Prezesie, wytrzymałem i schowany za męskie reformy słuchałem uważnie.
- I widzi pan, złotówka spada, a jak tak dalej pójdzie to...
- No tak, jak tak dalej pójdzie to będzie jak kiedyś, dwa miesiące pracy Ameryce i cały rok bimbania w Polsce.
- A żebyś pan wiedział, że i tak może być. Że gospodarka tego nie wytrzyma.
- Proszę panią to jest pewne jak dwa razy dwa.

Wyskoczyłem z impetem z ukrycia i przerwałem im tą zdradliwą pogawędkę. Jesteśmy w Krakowie bez przerwy oblężeni przez tych szubrawców, którzy nie wierzą w Pana, Pani Prezesie. Uciekłem stamtąd, żeby już tego nie słuchać i nie pozwolić na ranienie moich głębokich uczuć do ojczyzny naszej i rodaków, i narodu naszego, który za Panem murem stoi.

 
I jeszcze jedno Panie Prezesie, wyrzucić na łeb na szyję tą całą Komisję Wenecją, bo oni panoszą się w naszym kraju jak u siebie w tej całej Wenecji. Jak trzeba będzie to ich na gondolach wywieziemy. Niech całe dobro świata spłynie na Pana, Panie Prezesie i niech Pan trwa na wieki wieków, bo bez Pana to jak tego ojca jedynego.