Niewydarzonym i zgubnym argumentem jest tłum, a z drugiej strony jak łatwo można kierować tłumem i szybko zmieniać przekonania uczestników zbiorowiska. Dla graczy politycznych ten argument po wielu latach ponownie stał się atrakcyjny. Rachunek matematyczny – dokładnie metoda szacowania wskazuje, że jeśli na wiec przyjdzie sto tysięcy ludzi i połowa z nich będzie słabo przekonana do racji organizatora to dobrze poprowadzone forum może zakończyć się trzydziestoma tysiącami nawróconych – wynik imponujący. Przeciwnicy polityczni powinni drżeć lub organizować większą kumulację z lepszym nagłośnieniem.
Drużyna z napisami PiS na koszulkach wyczekuje odpowiedniego momentu, żeby na boisko wtargnął tłum i wyprowadził ich na prowadzenie w walce o polskie dusze i przyszłość narodu. Inne drużyny raczej niechętnie korzystają z takiej formy rozgrywki, ponieważ są przyzwyczajone do standardowych zagrywek – transfer zawodnika z innej drużyny, wygranie plebiscytu na najlepszego gracza roku… Otwarta postawa wobec alternatywnych metod gry politycznej przynosi korzyści.
Na razie tylko krótkoterminowe. Być może w przyszłości zostanie opracowana lepsza metoda. Być może należy sprowadzić coś z zagranicy? Ale z drugiej strony nawet akupunktura nie przyjęła się tak bardzo jak początkowo oczekiwano.
czwartek, 5 lutego 2015
piątek, 2 stycznia 2015
Co kieruje graczami politycznymi? Sugestia pierwsza
Na planszy rozgrywek politycznych czasami gracze obnażają swoje słabe strony, a mianowicie mówią o inspiracjach jakie nimi powodują. Lider obecnej opozycji (styczeń 2015) często podkreśla, że jego wzorem jest wybitny co tu dużo gadać Polak, ale i kontrowersyjny Józef Piłsudski - ten, którego bał się sam Hitler.
Ten sam Piłsudski miał niewyparzony jęzor i wypowiadał bardzo mocne sądy o zjawiskach, na których niestety znał się bardzo dobrze. Czasami mówił coś o Polsce.
Mam wrażenie, że tym ciekawym skądinąd wnioskiem kieruje się w grze politycznej Jarosław Kaczyński. Warto jednak zaznaczyć, że kierowanie się choćby i łacińskimi sentencjami w życiu do niczego dobrego nie doprowadziło...
*cytat pochodzi z książki Piłsudski J. - Myśli mowy i rozkazy
Ten sam Piłsudski miał niewyparzony jęzor i wypowiadał bardzo mocne sądy o zjawiskach, na których niestety znał się bardzo dobrze. Czasami mówił coś o Polsce.
Mam wrażenie, że tym ciekawym skądinąd wnioskiem kieruje się w grze politycznej Jarosław Kaczyński. Warto jednak zaznaczyć, że kierowanie się choćby i łacińskimi sentencjami w życiu do niczego dobrego nie doprowadziło...
*cytat pochodzi z książki Piłsudski J. - Myśli mowy i rozkazy
środa, 31 grudnia 2014
W Nowym Roku życzę...
Minął 2014 rok. Może to i smutne. Sto lat po wybuchu I wojny światowej nie zdarzyło się nic co można potraktować jako początek wielkiej wojny. Sukces graczy politycznych całego świata!
Każdy kolejny rok będzie rzecz jasna trudniejszy od poprzedniego, ponieważ pokój na świecie będzie utrzymać ciężko. Ci, którzy uważają, że pieniądze załatwiają wszystko od tego roku mogą się bardzo rozczarować, ponieważ najprawdopodobniej będzie to czas przesilenia konsumpcyjnego. Zapowiedź mamy w postaci Państwa Islamskiego.
Tak czy inaczej, czarno czy biało, różowo czy zielony nadchodzi 2015 rok.
Każdy kolejny rok będzie rzecz jasna trudniejszy od poprzedniego, ponieważ pokój na świecie będzie utrzymać ciężko. Ci, którzy uważają, że pieniądze załatwiają wszystko od tego roku mogą się bardzo rozczarować, ponieważ najprawdopodobniej będzie to czas przesilenia konsumpcyjnego. Zapowiedź mamy w postaci Państwa Islamskiego.
Tak czy inaczej, czarno czy biało, różowo czy zielony nadchodzi 2015 rok.
czwartek, 18 grudnia 2014
W grze politycznej przerwa.
Polscy posłowie, jako główni gracze na arenie politycznej dzisiaj dali wyraz swojej tęsknocie za Polską Biesiadną i świętowaniem Bożego Narodzenia przynajmniej przez miesiąc. Przez świętami grudniowymi w społeczeństwie konsumpcjonistycznym zachodzą ciekawe zjawiska, które jeszcze przez socjologów i antropologów społecznych nie są dokładnie opisane. Wiemy, że inni wiedzą, że podobno ma przyjść Mikołaj.
Kiedy byłem małym chłopcem to wyobrażałem sobie, że gracz na boisku jest w stu procentach zawodowcem i nie przejmuje się niczym innym jak tylko grą. Życie szybko zweryfikowało to moje wyobrażenie, już wiem, że czasami zawodnicy na placu boju zachowują się przedziwnie. Jednak nigdy nie sądziłem, że piłkarz będzie wychodzić na boisko i będzie udawać karatekę, czy pływak będzie na pływalni uprawiać gimnastykę artystyczną i rzut dyskiem jednocześnie.
W polskim sejmie sprawa ma się kosmicznie. Posłowie rozpuszczają język świńskich odchodach, biegają z wywieszonym jęzorem od mikrofonu do mikrofonu i spuszczają z ust naboje wypełnione odrażającym odorem. To zmienia zupełnie regułę gry i należy zastanowić się nad zmianą. Rzymianie mówili, że Executio iuris non habet iniuriam (Egzekwowanie prawa nie jest bezprawiem), a polscy posłowie myśląc, że jeśli tworzą prawo to są poza prawem… wszystko wolno!
Panowie Posłowie! Smacznego kurczaka! A pod choinkę… udanych wakacji.
Kiedy byłem małym chłopcem to wyobrażałem sobie, że gracz na boisku jest w stu procentach zawodowcem i nie przejmuje się niczym innym jak tylko grą. Życie szybko zweryfikowało to moje wyobrażenie, już wiem, że czasami zawodnicy na placu boju zachowują się przedziwnie. Jednak nigdy nie sądziłem, że piłkarz będzie wychodzić na boisko i będzie udawać karatekę, czy pływak będzie na pływalni uprawiać gimnastykę artystyczną i rzut dyskiem jednocześnie.
W polskim sejmie sprawa ma się kosmicznie. Posłowie rozpuszczają język świńskich odchodach, biegają z wywieszonym jęzorem od mikrofonu do mikrofonu i spuszczają z ust naboje wypełnione odrażającym odorem. To zmienia zupełnie regułę gry i należy zastanowić się nad zmianą. Rzymianie mówili, że Executio iuris non habet iniuriam (Egzekwowanie prawa nie jest bezprawiem), a polscy posłowie myśląc, że jeśli tworzą prawo to są poza prawem… wszystko wolno!
Panowie Posłowie! Smacznego kurczaka! A pod choinkę… udanych wakacji.
sobota, 13 grudnia 2014
Roman Giertych graczem grudnia 2014
Jesień mieliśmy marną, ale adwent mamy dynamiczny. Afera madrycka pociągnęła za sobą kolejne afery i aferki. Najciekawszą intrygą polityczną wydaje się być ta z Radkiem Sikorskim. Chodzą słuchy, że to on rozdawał karty przy aferze madryckiej, i że jego umiejętności mogą być porównywalne z talentem Franka Underwooda (tego z serialu House of Cards).
Marszałek Sejmu ma jednak w swoim obozie gracza, który wzbudza mój coraz większy podziw. Jako polityk Roman Giertych słynął z pracowitości, zdecydowanie brakowało mu poczucia humoru i dystansu do własnych słabości, natomiast teraz kiedy jest adwokatem (kto wie kogo? czas pokaże...) zmienił swój wizerunek.
Giertych znakomicie rozprawia się w programach telewizyjnych z Kurskim (na przykład w poniedziałek u Lisa) i innymi mniej namolnymi politykami. Majstersztykiem jest list do Felusia...
Szanowny Panie Red. Feluś! (...)
W domu zawsze mnie uczyli, że na listy się odpowiada.(...)
Czy prawdą jest, że macie cały dział, w którym wymyśla się nieprawdziwe newsy? Ja w to nie wierzę. Ale Mieśnik tak napisał.(...)
Jak już wspomniałem na Pana list odpowiadam przez wychowanie, które dostałem od mojej śp. Mamy. Nota bene przegraliście z nią sprawę za łgarstwa, że woziłem ją na zakupy samochodem BOR-u i nigdy jej nie przeprosiliście. Odwołaliście się od wyroku argumentując, że już umarła i nie macie kogo przepraszać. To jest ta jedna sprawa, o której Pan pisze, że nie wygrałem z wami prawomocnie.(...)
Pozwolę sobie ogłosić mecenasa Romana Giertycha graczem politycznym miesiąca.
Marszałek Sejmu ma jednak w swoim obozie gracza, który wzbudza mój coraz większy podziw. Jako polityk Roman Giertych słynął z pracowitości, zdecydowanie brakowało mu poczucia humoru i dystansu do własnych słabości, natomiast teraz kiedy jest adwokatem (kto wie kogo? czas pokaże...) zmienił swój wizerunek.
Giertych znakomicie rozprawia się w programach telewizyjnych z Kurskim (na przykład w poniedziałek u Lisa) i innymi mniej namolnymi politykami. Majstersztykiem jest list do Felusia...
Szanowny Panie Red. Feluś! (...)
W domu zawsze mnie uczyli, że na listy się odpowiada.(...)
Czy prawdą jest, że macie cały dział, w którym wymyśla się nieprawdziwe newsy? Ja w to nie wierzę. Ale Mieśnik tak napisał.(...)
Jak już wspomniałem na Pana list odpowiadam przez wychowanie, które dostałem od mojej śp. Mamy. Nota bene przegraliście z nią sprawę za łgarstwa, że woziłem ją na zakupy samochodem BOR-u i nigdy jej nie przeprosiliście. Odwołaliście się od wyroku argumentując, że już umarła i nie macie kogo przepraszać. To jest ta jedna sprawa, o której Pan pisze, że nie wygrałem z wami prawomocnie.(...)
Pozwolę sobie ogłosić mecenasa Romana Giertycha graczem politycznym miesiąca.
czwartek, 4 grudnia 2014
Rosja i faszyści
Wladimir naoglądał się Piratów z Karaibów, a dokładnie tej części, w której ... Wladimir jako kapitan Barbossa zwołuje najgorszych lujów pod słońcem - Bractwo Pirackie: 9 piratów z dziewięcioma talarami. Putinowi bardziej zależy na talarach, ale kto wie co może się wydarzyć. W filmie nieoczekiwanie władzę przejmuje Elisabeth i potem to ona jest głównodowodzącą piratami. Czy taką opcję bierze pod uwagę Putin?
W tej samej części możemy jeszcze zobaczyć jak sprytny Wladimir grzebie wielką ojczyznę i wzywa wszelkie siły świata na pomoc, Ukraińców, do których każe strzelać nazywa braćmi, a zabrany im Krym nazywa kolebką sakralną Rosji. Wzywa siły ze Wschodu oddając Władywostok na władanie wolnego rynku.
A najbardziej mnie śmieszy tekst wypowiedziany przez Putina i tłumaczony na angielski np.: "We have a huge internal market and resources... capable, intelligent people...".
Szkoda, że Heidegger miał rację mówiąc, że języki są nieprzetłumaczalne..
W tej samej części możemy jeszcze zobaczyć jak sprytny Wladimir grzebie wielką ojczyznę i wzywa wszelkie siły świata na pomoc, Ukraińców, do których każe strzelać nazywa braćmi, a zabrany im Krym nazywa kolebką sakralną Rosji. Wzywa siły ze Wschodu oddając Władywostok na władanie wolnego rynku.
A najbardziej mnie śmieszy tekst wypowiedziany przez Putina i tłumaczony na angielski np.: "We have a huge internal market and resources... capable, intelligent people...".
Szkoda, że Heidegger miał rację mówiąc, że języki są nieprzetłumaczalne..
sobota, 22 listopada 2014
Jesień polityczna 2014
Na takie wydarzenie będziemy musieli jeszcze długo poczekać. Czy to jest totalna nieporadność osób kompetentnych, czy gigantyczny szwindel? Trudno wyrokować kiedy prace Państwowej Komisji Wyborczej jeszcze trwają. Pozostają nam jedynie przeczucia, że coś jest nie tak, że ktoś podjął złą decyzję kierując się dobrym intencjami lub ktoś podjął przemyślaną decyzję kierując się złymi intencjami. Znalazłem nawet odpowiedni cytat z Gombrowicza opisujący sytuację polskiej demokracji zaczerpnięty z Kosmosu: ...dużo widziałam, takiego czegoś nie widziałam, ja kurwiszonerii nie będę tolerować...
Z drugiej jednak strony takiej gry jeszcze nie było. Wygrany nie może czuć się wygranym, ale przegrany i owszem może czuć się wygranym, bo wie, że nic złego się nie stało. Status quo zostało naruszone, ale nikt nie ma powodu do obaw. Wybory samorządowe, które są weryfikacją polityki lokalnej dla wielkich partii i prognozą na przyszły rok okazały się jakimś totalnym niewypałem. Oprócz rekordowej frekwencji (co też nie jest takie pewne) dzień 16 listopada 2014 roku nie przyniósł większych zmian. Do czego porównać takie rozgrywki? Czy PKW o coś gra? Czy po dymisji członków PKW kilku z nich kupi sobie duże apartamenty w centrum Warszawy, Wrocławia, Krakowa?
W grze politycznej pozostają siepacze Kopaczowej i rycerze Kaczyńskiego. Media trąbią o wielkiej wygranej zaciężnych Piechocińskiego. Idą święta. Już w grudniu media będą ogłaszać uroczyste zstąpienie na urząd naszego rodaka Tuska. Palikot nie straszy wibratorami. Korwin-Mikke zapadł w sen zimowy. Mdło wygląda pejzaż pisany polityką.
Z drugiej jednak strony takiej gry jeszcze nie było. Wygrany nie może czuć się wygranym, ale przegrany i owszem może czuć się wygranym, bo wie, że nic złego się nie stało. Status quo zostało naruszone, ale nikt nie ma powodu do obaw. Wybory samorządowe, które są weryfikacją polityki lokalnej dla wielkich partii i prognozą na przyszły rok okazały się jakimś totalnym niewypałem. Oprócz rekordowej frekwencji (co też nie jest takie pewne) dzień 16 listopada 2014 roku nie przyniósł większych zmian. Do czego porównać takie rozgrywki? Czy PKW o coś gra? Czy po dymisji członków PKW kilku z nich kupi sobie duże apartamenty w centrum Warszawy, Wrocławia, Krakowa?
W grze politycznej pozostają siepacze Kopaczowej i rycerze Kaczyńskiego. Media trąbią o wielkiej wygranej zaciężnych Piechocińskiego. Idą święta. Już w grudniu media będą ogłaszać uroczyste zstąpienie na urząd naszego rodaka Tuska. Palikot nie straszy wibratorami. Korwin-Mikke zapadł w sen zimowy. Mdło wygląda pejzaż pisany polityką.
czwartek, 13 listopada 2014
Kamień mnie podkusił... sposób na wygraną.
Doskonały gracz polityczny, doskonale wie, że nie ważne są metody, ale ważny jest cel! Otóż mamy wzorcowy przykład jak można wyjść z opresji dzięki inteligencji politycznej.
Chłopak, który brał udział w zadymie jedenastego listopada przy rondzie Waszyngtona jak dowiedział się, że jeden z jego kolegów dostał półtora roku bez zawiasów wpadł na doskonały pomysł. Skrucha skruszy skałę Temidy! "... nie chciałem robić zadymy, kamień mnie podkusił..." - taką przyjął linię obrony. Chyba się udało.
To kolejny element gry... Zdemaskowanie samego siebie jako ofiarę własnej głupoty...
Chłopak, który brał udział w zadymie jedenastego listopada przy rondzie Waszyngtona jak dowiedział się, że jeden z jego kolegów dostał półtora roku bez zawiasów wpadł na doskonały pomysł. Skrucha skruszy skałę Temidy! "... nie chciałem robić zadymy, kamień mnie podkusił..." - taką przyjął linię obrony. Chyba się udało.
To kolejny element gry... Zdemaskowanie samego siebie jako ofiarę własnej głupoty...
środa, 12 listopada 2014
Nowa tradycja - zmiana reguł - zadyma na każde święta
Gdyby zmienić reguły gry i przymusić do tradycji mordobicia... Przed świętami zgłasza się grupa chętnych i zostają zaproszeni na specjalną arenę (Arenę! - np. Stadion Narodowy, a nie pod stadion). Sędziowie zostają wyproszeni, kamery włączone, światła odpalone i cała Polska ogląda mordobijców!
Czy taka sytuacja powodowałaby zmniejszenie chętnych z roku na rok, ze świąt na święta? Czy może wyspecjalizowana grupa (Gladiatorów) pokazywałaby coraz to nowsze sztuczki...
Póki co prezydent proponuje:
Czy taka sytuacja powodowałaby zmniejszenie chętnych z roku na rok, ze świąt na święta? Czy może wyspecjalizowana grupa (Gladiatorów) pokazywałaby coraz to nowsze sztuczki...
Póki co prezydent proponuje:
wtorek, 11 listopada 2014
Mamy prezydenta nauczyciela historii
Najważniejsze figury na planszy zawsze są oznaczone w szczególny sposób. Na szachownicy król jest zazwyczaj najwyższy. W wizjach bajkopisarzy król, królowa, hetman, generał, dowódca sił zbrojnych są postaciami wysokimi, potężnymi. We historii politycznej świata bez względu na wzrost bohatera kreowano przywódcę na wielkiego nie tylko duchem, ale i ciałem. Sądzono, że wielkość to wielkość.
Od jakiegoś czasu Amerykanami rządzą wysocy faceci Barack Obama – 185 cm, George W. Bush – 182 cm, Bill Clinton - 188 cm. Nawet ten trend próbują zachować Anglicy – David Cameron 185 cm i Hiszpanie Mariano Rajoy – 190 cm. Kontynentalna Europa raczej bardziej konserwatywna przywódców ma niższego wzrostu, ale wielcy są duchem: Bronisław Komorowski – 174 cm, Lech Kaczyński – 162 cm, Silvio Berlusconi – 165 cm, François Hollande – 170 cm, Angela Merkel – 165 cm, Victor Orban – 175 cm (wyjątkiem jest Helmut Kohl – 193 cm).
Wielkość gabarytów nie stanowi o potencjale politycznym przywódców. Zazwyczaj o wielkości stanowi cecha, która wyróżnia od innych i stanowi o sile działania i negocjacji. Należy dodać, że zazwyczaj przywódcy Zachodniego Świata są stabilni emocjonalnie w przeciwieństwie do przywódców ze Wschodu Europy.
My mamy wyjątkowego przywódcę – prezydenta nauczyciela. Przy każdej okazji tłumaczy wydarzenia historyczne i naprawdę robi to doskonale. Polacy, którzy tylko czasami słuchają prezydenta wiedzą, że Polska odzyskała niepodległość 25 lat temu to jest w 1989 roku oraz 96 lat temu w 1918 roku. Często nasz prezydent powtarza inne daty i rocznice w taki sposób, że możemy rozwiązywać quizy historyczne dość sprawnie i bez napięć. Mamy prezydenta nauczyciela. Chińczycy mieli takiego nauczyciela prawie dwa i pół tysiąca lat temu – Konfucjusza. Czy nasz nauczyciel sprawi, że państwo będzie działać tak sprawnie jak Chiny wieki temu? Powodzenia, Panie Prezydencie!
Od jakiegoś czasu Amerykanami rządzą wysocy faceci Barack Obama – 185 cm, George W. Bush – 182 cm, Bill Clinton - 188 cm. Nawet ten trend próbują zachować Anglicy – David Cameron 185 cm i Hiszpanie Mariano Rajoy – 190 cm. Kontynentalna Europa raczej bardziej konserwatywna przywódców ma niższego wzrostu, ale wielcy są duchem: Bronisław Komorowski – 174 cm, Lech Kaczyński – 162 cm, Silvio Berlusconi – 165 cm, François Hollande – 170 cm, Angela Merkel – 165 cm, Victor Orban – 175 cm (wyjątkiem jest Helmut Kohl – 193 cm).
Wielkość gabarytów nie stanowi o potencjale politycznym przywódców. Zazwyczaj o wielkości stanowi cecha, która wyróżnia od innych i stanowi o sile działania i negocjacji. Należy dodać, że zazwyczaj przywódcy Zachodniego Świata są stabilni emocjonalnie w przeciwieństwie do przywódców ze Wschodu Europy.
My mamy wyjątkowego przywódcę – prezydenta nauczyciela. Przy każdej okazji tłumaczy wydarzenia historyczne i naprawdę robi to doskonale. Polacy, którzy tylko czasami słuchają prezydenta wiedzą, że Polska odzyskała niepodległość 25 lat temu to jest w 1989 roku oraz 96 lat temu w 1918 roku. Często nasz prezydent powtarza inne daty i rocznice w taki sposób, że możemy rozwiązywać quizy historyczne dość sprawnie i bez napięć. Mamy prezydenta nauczyciela. Chińczycy mieli takiego nauczyciela prawie dwa i pół tysiąca lat temu – Konfucjusza. Czy nasz nauczyciel sprawi, że państwo będzie działać tak sprawnie jak Chiny wieki temu? Powodzenia, Panie Prezydencie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
.jpg)






